15.05.2010 -II RAJD Z ASEM
 
 

Automobilklub Wielkopolski zorganizował


II Rajd z ASem

I Rundę Okręgowego Pucharu Zmotoryzowanych Turystów

   

FOTO - ADRIANNA SUDOŁ

FOTO - MAGDA NOWAKOWSKA

   

WYNIKI

 

RELACJA PIERWSZA...

Ach, co to był za rajd...iście pokerowa rozgrywka, a że z nas mało wytrawni gracze to...

Ale od początku:)

Cieszyłam się na ten rajd jak dzieciak, wszak I Rajd z Asem rok temu był jednocześnie naszym pierwszym rajdem w ogóle. Zgłoszenie wysłane, Izka zatankowana po gwizdek, herbata (bo z cukrem) z termosie, „śląska” nabyta drogą kupna więc siedzę spokojnie od rana zwarta i gotowa, gdy nagle „mafiu” oznajmia: „jedziemy Octavcą, bo Izką nie da się na próbie ślizgiem zakrętów pokonać”. „Co fakt, to fakt” pomyślałam i nie wdając się w zbędne dyskusje przepakowałam wszystko do nowego bolidu. Wszystko z wyjątkiem paliwa, niestety i na miejsce startu dojechaliśmy na oparach. Szybko ustaliliśmy, że uda nam się zahaczyć o Orlen gdzieś w trasie, przyczepiliśmy więc numer startowy, posłuchaliśmy cennych wskazówek na odprawie i z życzeniami dobrej zabawy od Pana Prezesa ruszyliśmy między słupki próby sprawnościowej. A potem to już było z górki...aż kratka itinerera wskazała P2x. Niby wszystko jasne, przejechaliśmy pięknie, a jednak...zapętliliśmy się. No żesz^%%&**%# ile można jeździć w kółko!!!$%^*(*&%. Toż jeszcze do Orlenu nie dotarliśmy, lampka kontrolna poziomu paliwa krzyczy, że koniec rajdu nastąpi szybciej niż myślimy, a my robimy kolejne okrążenie#@$%^&^%. Nic, chciał, nie chciał, dzwonimy do przyjaciela. Długo by przytaczać przeprowadzoną rozmowę, bo mój zdenerwowany mózg nie chciał przyjąć żadnego z podpowiadanych rozwiązań, aż w końcu...eureka! Jest wyjście i to tak oczywiste, że aż wstyd się przyznać, że nie widziałam, którędy poprowadzić. Uff, jedziemy. I nawet Orlen na horyzoncie.

Czasu coraz mniej, a do końca trasy jeszcze baaardzo dużo kratek, ale co tam, byle do przodu. Spisujemy PKP-y, biegamy po lesie w poszukiwaniu literek, pokonujemy slalom z wałkiem między nogami, trafiamy piłeczkami do miski raz na oślep a raz rzutem i dojeżdżamy na metę spóźnieni, ale szczęśliwi. I nawet hasło udało nam się ułożyć i wpisać wspak:) Jeszcze tylko test BRD. No, można kiełbaskę na patyk nabić i w ogniu upiec z nadzieją, że może ktoś plastikowego talerza użyczy, bo nasze nieopatrznie przy wejściu do czary dymu (czyt. ogniska) na moment bez opieki pozostawiliśmy......Nikt nie użycza, choć mafiu był przez przypadek bliski konfiskaty, słownie: sztuk raz. Jednak czujne oczy współuczestników biesiady zniweczyły cały plan. Trudno, jemy z patyka :-P. Czekamy na spóźnialskich, bo takich jak my, mających problem ze zmieszczeniem się w regulaminowym czasie, było wielu. Wreszcie wyniki, nasze nazwiska...cóż, powiem może, że dumnie zebraliśmy wszystkie fałszywe PKP-y pięknie pomijając te właściwe :-D

Aniu, Tomku, było świetnie!!! Obiecaliście, że będzie łatwo i, na szczęście, nie było. Mnóstwa nowych rzeczy się nauczyliśmy, wielokrotnie nas (a jak się na mecie okazało nie tylko nas) wpuściliście w maliny. Dziękujemy Wam za ten rajd i już czekamy na kolejnego ASA.

Mafijka

RELACJA DRUGA...

Napisała Maja Sykut, 12 lat, pierwszy raz na rajdzie z ASem

SPRAWOZDANIE Z RAJDU Z ASEM

15 maja około godziny jedenastej czternaście załóg samochodowych stanęło do drugiego Rajdu z Asem, który zaczynał się na parkingu przy jeziorze Malta, a kończył się w Bolechówku.
Na samym początku organizatorzy objaśniali zasady i mówili co trzeba będzie zrobić na stacjach kontroli pojazdów. Chwilę później zaczęła się pierwsza próba sprawnościowa, podczas której była najlepsza zabawa ponieważ była to ostra jazda. Każda ekipa po zakończeniu próby  dostała
kartki z dziwnymi znaczkami, które były zapisem trasy, a Pan objaśniał co one znaczą. Na początku była to dla nas (mamy, taty, siostry i mnie ) czarna magia. Potem ruszyliśmy na trasę, która była w miarę łatwa ponieważ mniej więcej zrozumieliśmy kartę z zapisem trasy. Tylko na samym początku była trudna i kilka załóg się tam zgubiło. Dalsza część trasy była prosta i przyjemna. Trzeba było zebrać wszystkie punkty na trasie i i dojechać na metę jak najszybciej. Jednak nie było to tak  łatwe jak się wydaje. Na trasie były pytania, litery, liczby i zdjęcia, które trzeba odnaleźć. Niestety były też liczby fałszywki, których nie należało spisywać. Pomiędzy literami a zdjęciami były jeszcze punkty kontroli, które liczyły się przy kwalifikacjach. Meta była w Traperskiej Osadzie, gdzie po zakończeniu rajdu mieliśmy  grilla,  gry,  zabawy,  i  ogłoszenie wyników.
Jednak nie wystarczyło tylko przejechać linii mety. Trzeba było ułożyć hasło z liter zebranych na trasie i wypełnić test.
Był to naprawdę ekscytujący i wciągający rajd.
Mam nadzieję, że będziemy (mama, tata, siostra i ja) mogli częściej brać w nich udział.

Maja Sykut

 

FOTO - ADRIANNA SUDOŁ

FOTO - MAGDA NOWAKOWSKA

   

WYNIKI