15-17.05.2009 I Runda WYŚCIGOWYCH MOTOCYKLOWYCH MISTRZOSTW POLSKI
 
WYNIKI

FOTO AW - W.GRZESIAK

FOTO SHREK

FOTO - R. PROKOPIUK

FOTO - BUBU


Specjalna relacja z zawodów zostanie wyemitowana na antenie programu
Polsat Sport w środę, 20 maja o godzinie 21.00 oraz Polsat Play w piątek, 22 maja o godz. 20:30 z następującymi powtórkami:

w niedzielę, 24 maja, o godz. 18:00;
w poniedziałek, 25 maja, o godz. 17:30;
w środę, 27 maja, o godz. 9:30.

Kolejne relacje zostaną wyemitowane w każde środy po zawodach na antenie programów Polsat Sport i Polsat Play.

 

EMOCJONUJĄCY POCZĄTEK SEZONU MOTOCYKLOWEGO 2009

W I Rundzie Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski, Pucharu Polski i Pucharach Markowych uczestniczyło ponad 200 zawodników nie tylko z Polski, ale również z Litwy, Estonii, Łotwy, Danii, Niemiec i Francji. Zmagania motocyklistów przyjechała oglądać rekordowa liczba kibiców, którzy zjechali na Tor „Poznań” z całej Polski, aby dopingować swoich ulubieńców. A naprawdę było na co popatrzeć.

 

Wyścig łączonych klas Superbike i Superstock 1000 należał do jednych z najciekawszych w historii poznańskiego obiektu. Zawodnicy tasowali się wielokrotnie jadąc praktycznie łokieć w łokieć. Pikanterii sportowej rywalizacji dodawał udział Francuzów; Gwen’a Giabbani’ego (SUZUKI GRANDYSduo TEAM) jednego z najlepszych w ostatnich latach zawodnika Mistrzostw Świata Endurance oraz Dietrich’a Guillaume (SUZUKI GRANDYSduo TEAM).

Obaj sportowcy spisali się na medal wygrywając wyścigi w swoich klasach.

W Superbike o dużym pechu mówić może sympatyczny Hubert Tomaszewski (A. Wielkopolski), który mimo startu z pole position nie ukończył wyścigu. Pod jego nieobecność przez praktycznie cały wyścig prowadził Duńczyk Ken Jensen (LW Bogdanka Racing Team), jednak na ostatnim okrążeniu został wyprzedzony przez Dietrich’a Guillaume. Trzeci na metę dotarł popularny Profesor Janusz Oskaldowicz (A. Wielkopolski/LW Bogdanka Racing Team), zapowiadając ostry rewanż na kolejnej rundzie.

Guillaume Dietrich (Francja): ­ wyścig był bardzo trudny, Polacy są bardzo szybcy, a tor jest naprawdę wspaniały i sympatyczny, bardzo się cieszę, że mogłem tutaj przyjechać i wygrać. To było dla mnie naprawdę wspaniałe przeżycie. Myślę, że Mistrzem Polski 2009 w Superbike zostanie najszybszy, chciałbym to być ja.

Wyścig Superstock 1000 to pojedynek o pierwsze miejsce między Gwen’em Giabbani i Bartkiem Wiczyńskim (A. Wielkopolski/Fastbiker.pl Racing Team) oraz Marcinem Walkowiakiem (A. Wielkopolski/LW Bogdanka Racing Team) i Piotrem Stachowiakiem (A. Wielkopolski/Fastbiker.pl Racing Team). Bartek prowadził stawkę do dziewiątego okrążenia, na dziesiątym kółku musiał jednak ustąpić rywalowi i stanąć na drugim miejscu podium. Trzecie miejsce przypadło ostatecznie Marcinowi.

Gwen Giabbani (Francja) - bardzo dobrze się bawiłem, na drugim kółku pozwoliłem się wyprzedzić, ale udało się nadrobić i wygrać.

 

Emocji nie zabrakło w kolejnym wyścigu przyszłych Mistrzów Polski, czyli w klasie Superstock 600. Tutaj chrapkę na tytuł najlepszego z pewnością ma Paweł Szkopek (A. Polski), przedstawiciel Francji Kenny Foray (SUZUKI GRANDYSduo TEAM), Daniel Bukowski (A. Wielkopolski/LW Bogdanka Racing Team) oraz Marcin Kałdowski (LKT Wyczół Gościeradz/TORN LW Bogdanka Racing Team). W sobotnich zmaganiach palmę pierwszeństwa trzymał Kenny, a o kolejne miejsca walczyli między sobą Paweł, Marcin i Daniel. Ostatecznie drugi dojechał Paweł, a zdobywca trzeciego miejsca Marcin Kałdowski, tak opowiadał o wyścigu: - Szczerze mówiąc liczyłem na więcej, odrabiałem stratę po starcie, do pierwszego zakrętu dojechałem jako czwarty, wiedziałem że od razu muszę przyśpieszyć i trzymać się czołówki. Czołówka jest w tym roku bardzo mocna, warunki do jazdy były trudne, więc taktyka była taka, aby jechać bardzo szybko, ale też bez jakiś nieprzyjemnych sytuacji, np. wywrotki.

Nie wszystko odbywało się wg planu, wyprzedziłem Daniela Bukowskiego, wyprzedziłem Pawła Szkopka, dojechałam do Foray’a, już go prawie wyprzedziłem, ale  niestety dojechaliśmy do dublowanego zawodnika, który mi bardzo przeszkodził. Foray odjechał mi na 30-40 metrów, wyprzedził mnie Paweł Szkopek i na linię mety dojechałem jako trzeci. Nie odczuwam 100% satysfakcji z tego wyścigu, ale cieszę się, że udało się zdobyć punkty do Mistrzostw Polski. Mam nadzieje, że jutro będzie dobra pogoda do ścigania się i odbiję sobie to co dzisiaj straciłem. Kenny Forey ma przejechane bardzo dużo kilometrów na motocyklu, to zawodnik, który startuje w Endurance gdzie wyścig trwa 24 godziny, więc chwilowo jest „rozjechany”. W Mistrzostwach Polski jest co najmniej 4 zawodników, którzy są w stanie z nim wygrać. Jeżeli jutro pogoda dopisze, to zrobię wszystko aby go pokonać.

Drugi w sezonie 2009 wyścig Superstock 600 wygrał obolały Paweł Szkopek, który swoje zwycięstwo dedykował tragicznie zmarłemu Krzysztofowi Wydrzyckiemu – Redaktorowi Naczelnemu Świata Motocykli. Paweł na czoło stawki przebijał się z trzeciej pozycji, wyprzedzając prowadzącego na pierwszych okrążeniach Daniela Bukowskiego oraz Kenny’ego Foray’a.

Paweł Szkopek - wyścig był niesamowity z powodu walki z zawodnikiem Kenny’m Foray’em oraz z bólem żeber i nadgarstka. Żebra bolały mnie tak bardzo, że kompletnie  nie czułem bólu nadgarstka, ale na pewno utrudniało mi to jazdę. Ból odczuwałem tylko wtedy, gdy byłem pierwszy. Kiedy Forey wychodził na prowadzenie nie czułem żadnego bólu, liczyło się tylko, pojechać najlepiej jak potrafię ten zakręt, który jest przede mną, po to aby go dopaść i wygrać wyścig. Ten wyścig dedykowałem zmarłemu Krzyśkowi Wydrzyckiemu. Był z nami tyle lat, chciałem dla niego wygrać. Byłem ostatnio u niego zapalić znicz i obiecałem mu to zwycięstwo, jestem więc z tej wygranej bardzo dumny. Szkoda mi tylko wczorajszego wyścigu, bo wiem, że też mogłem być pierwszy, ale niestety odkleiło mi się siodełko na którym siedzę, zacząłem się ślizgać i nie byłem w stanie kontynuować jazdy. Dojechałem drugi, ale spokojnie, jesteśmy po pierwszej rundzie, mamy po tyle samo punktów z francuskim zawodnikiem, tak więc dla nas sezon jak by jeszcze się nie zaczął. Fajnie, że jest super wyrównana walka, jest to piękne, że się walczy z kimś tak szybkim i równym i na końcu się wygrywa. Czekam z niecierpliwością na drugi wyścig w Brnie i na powrót do Poznania. 

 

Niewątpliwą atrakcją tegorocznych wyścigów jest start sławnego boksera Przemysława Salety w klasie Pretendent. Przemek wystartował na motocyklu Suzuki GSX-R10 z numerem startowym „100”. Na metę przyjechał 16. Saleta wystartował razem z innymi debiutantami, z których najlepszy okazał się Radosław Jędrzejuk (Wrocławskie Tow.), drugi był Sivickis Domatas (SK Iskera), a trzeci Grzegorz Łakomik.

Przemek Saleta o pierwszym w życiu starcie na torze wyścigowym: - jestem zadowolony ze swojego startu, bo tak naprawdę w czwartek pierwszy raz wyjechałem na tor. Moje pierwsze okrążenia były wolne, generalnie cały czas się uczę. Po przejechaniu zakrętu wiem, że mogłem go przejechać szybciej. Mam zamiar wystartować  w całym cyklu rozgrywek, po czeskich rundach na początku sierpnia wracam do Poznania. Prawo jazdy na motocykl mam od 1975 roku, jeździłem z przerwami, ostatnio z Adamem Badziakiem i Jarkiem Stecem przejechaliśmy 11 tys. km po USA, ale jest to zupełnie co innego niż jazda po torze. W czasie dzisiejszego wyścigu pogoda nie dopisała, ale na moją korzyść przemawia fakt, iż jeżdżę płynnie więc było mało prawdopodobne, iż stracę przyczepność.

 

Do tegorocznych rozgrywek Pucharu Polski oprócz Pretendenta, zaliczają się również dwa wyścigi Rookie 600 i Rookie pow. 600.

W Rookie 600 pierwsze miejsce zajął Marcin Kondratowicz (Motoklub Olsztyn), drugie Artur Wielebski (A. Wielkopolski), a trzecie Stanisław Assmann (A. Rzeszowski).

Artur Wielebski - mam 16 lat, w pierwszym wyścigu w Rookie 600 zająłem drugie miejsce, wyścig był dosyć trudny, na szczęście „wiozłem” się trochę za kolegę Assmannem. Pod koniec zaatakowałem i udało się wygrać. Ten sezon zostawiam sobie na naukę, w przyszłym roku chciałbym zostać w tej klasie lub wystartować w Superstock 600.

W Rookie pow. 600 wygrał Adam Rajek, drugi linię mety przejechał Piotr Betlej, a trzeci Jarosław Pogwizd.

Adam Rajek - z początku było nerwowo, na rozgrzewkowym okrążeniu jeden kolega wjechał w drugiego i się wywrócił, musieliśmy powtarzać procedurę startową. W sumie wystartowałem trzeci lub drugi. Od samego początku była ostra walka, ja odpuściłem, chłopaki z przodu walczyli, Marian Wiśniewski się wywrócił, ja odczekałem na dogodny moment i wyprzedziłem Piotrka Betleja. W Pretendencie było dużo łatwiej, tutaj jest dużo większa rywalizacja i presja wygranej.  Chciałbym rozwijać się w tym sporcie i znaleźć sponsora, bo wiadomo że bez sponsora nie ma jazdy. Całe życie jeżdżę motocyklem, na drodze nie da się wykorzystać możliwości tego pojazdu, tak jak można to zrobić tutaj. Wole sobie pojeździć po torze sześć razy w roku, niż cały sezon po ulicach. Po ulicach jeżdżę teraz tylko samochodem.

 

Puchar Yamahy R1 i R6 walczył na Torze „Poznań” o cenne punkty w sezonie 2009 po raz drugi, bowiem klasa ta zainaugurowała sezon już 10 maja na czeskim torze w Brnie.

W „R1” sobotni wyścig wygrał Waldemar Chełkowski, jednakże z powodu wykluczenia, za niebezpieczną jazdę musiał oddać pierwsze miejsce na „pudle” Andrzejowi Sztuderowi. Drugie miejsce przypadło Marcinowi Dąbrowskiemu (WTS Wrocław), a trzecie trafiło do Wojciecha Mańczaka (A. Wielkopolski). W niedzielę Waldek postanowił nadrobić stracone punkty i mimo kontuzji po sobotnich licznych upadkach wygrał wyścig. Drugi linię mety przejechał Wojtek, a trzeci Andrzej. 

Waldemar Chełkowski - w sobotnim wyścigu pobiłem rekord, jeśli chodzi o upadki na torze, Profesor Oskaldowicz miał rok wcześniej trzy „gleby” w trzech wyścigach, a ja zaliczyłem trzy „gleby” w jednym. Jestem bardzo obity i obolały, wczorajszy dzień był dla mnie tragiczny. Dzisiaj znieczuliłem się troszeczkę maścią i stwierdziłem, że jeśli nie wygram tego wyścigu po pierwszych trzech, czterech okrążeniach, to go w ogóle nie wygram bo kondycja mi nie pozwoli. Na szczęście udało się dojechać na pierwszej pozycji do mety. Pozdrawiam wszystkich kibiców i zapraszam na kolejną rundę do Poznania.

Największym pechowcem II rundy w klasie „R6” został Marcin Małecki (A. Wielkopolski), który do piątego okrążenia jechał tuż za Mateuszem Korobaczem (A. Wielkopolski/IV Liceum Ogólnokształcące), niestety na szóstym kółku zaliczył upadek i nie ukończył wyścigu. Aura, która pokrzyżowała zwycięskie plany Marcinowi, została niespodziewanym sprzymierzeńcem 18-letniego Mateusza, który nie dosyć, że w rewelacyjnym stylu wygrał swoją klasę, to po raz pierwszy w trzyletniej historii Pucharu Yamahy przyjechał na metę również, przed zawodnikami mocniejszej klasy "R1".  Drugie miejsce w klasie Mateusza zajął Norbert Jędrzejewski, a trzecie Marcin Rzenno.  
W niedzielnym wyścigu Marcin Małecki odzyskał wigor i zgodnie ze swoim planem wygrał drugi w tym sezonie wyścig. Mateusz, tym razem musiał się zadowolić drugą pozycją, a trzecią Igor Piasecki (LW Bogdanka Racing Team).

Marcin Małecki - dzisiaj poszło wszystko zgodnie z planem, niestety wczorajszy wyścig na mokrym troszeczkę przeszarżowałem, Mateusz odjechał w punktacji generalnej i teraz co najmniej trzy wyścigi muszę się bardzo starać żeby go dogonić. Myślę, że jest to w zasięgu moich możliwości. Następny wyścig mamy na torze w Oschersleben w Niemczech, na którym nigdy nie byłem. Tam wyjdzie wszystko to, co jest ukryte w zawodnikach, czyli doświadczenie, które każdy nosi w sobie. Nie liczy się moc motocykla, tylko technika, technika i jeszcze raz technika.

Mateusz Korobacz - wczoraj jak wszyscy wiemy padał deszcz, starałem się więc jechać swoje, udało się wygrać. Dzisiaj fatalnie wystartowałem, straciłem mnóstwo pozycji, starałem się to odrobić przez cały wyścig, na „Sławińskim” wjechałem na pasy, uciekł mi trochę przód i znowu straciłem dwie pozycje, ale udało się nadrobić i dojechać na drugim miejscu.

 

W łączonym wyścigu startowali zawodnicy markowego Pucharu Suzuki GSX-R600 oraz GSX-R pow. 600. Po dwóch wyścigach w „GSX-R 600” klasyfikację prowadzi Niemiec Volker Kreutzer, który w sobotę przyjechał na metę trzeci, a w niedzielę poprawił się o jedno oczko.  W sobotę przed niemieckim zawodnikiem na metę przyjechali Marcin Kondratowicz i Mateusz Bińkowski (A. Wielkopolski). W niedzielę Volker przepuścił już tylko Sławomira Maszczaka, a trzecie miejsce trafiło do Michała Orlikowskiego.

Volker Kreutzer - dzisiejsze wyścigi bardzo mi się podobały, była bardzo dobra pogoda, opony spisały się wyśmienicie, jechałem szybciej niż wczoraj. Jestem pierwszy raz po 10 latach na torze w Poznaniu. Kilka razy w tym czasie ścigałem się na innych torach, ale ze względu na moją pracę zawodową nie podchodziłem do tego z należnym profesjonalizmem. Tym razem zamierzam wziąć udział we wszystkich rundach pucharu.

 

Piotr Kałużka (A. Wielkopolski) - dzisiaj było gorzej niż w sobotę, wczoraj zająłem w wielkich bólach piąte miejsce. Wyścig był bardzo ciężki ze względu na panujące warunki atmosferyczne. Padał deszcz i różne się rzeczy działy po drodze, wiele osób nie dojechało, ale walka była ciekawa. Dzisiaj było by lepiej, ciąłem się na łokcie z Volker,em Kreutzer, było fajnie, niestety zacząłem regulować dźwignię hamulca i przypadkowo wyłączyłem silnik. Zanim się zorientowałem, byłem już daleko w tyle i musiałem sporo nadrobić. Mam nadzieje, że następnym razem będzie lepiej.

 

Mimo, iż Arkadiusz Michalski pierwszy dojechał do mety w klasie „GSX-R pow. 600 to z powodu dyskwalifikacji za niezastosowanie się do kary przejazdu przez depot, jego miejsce na podium zajął Tomasz Grabowski (LKT Wyczół Gościeradz). Obok niego stanęli kolejno Przemysław Bosek oraz Damian Bochyński.

W drugim wyścigu pech nie opuścił Arka, tym razem jego mechanicy za późno zdjęli koce z opon, za co dostał ponownie karę przejazdu przez depot. Tym razem zawodnik posłusznie wykonał polecenie i po szaleńczym pościgu załapał się na ostatnie miejsce na „pudle”. II rundę tym razem wygrał Zbigniew Kalinowski, a drugi był Tomek.

Arkadiusz Michalski - weekend minął mi bardzo pechowo, wczoraj wyprzedzałem na żółtej fladze i za to pokazano mi flagę, której nie zauważyłem, w związku z tym nie przejechałem przez depot. Mimo iż dojechałem na pierwszym miejscu zostałem zdyskwalifikowany. Dzisiaj problem pojawił się ponownie, przy procedurze startowej moi mechanicy przesadzili, złamaliśmy przepis, który mówi o czasie trzymania koców na motocyklu. Za to poniosłem karę przejazdu przez depot, zjechałem do depot i spadłem na odległą pozycję. Robiłem co mogłem, udało się do trzeciego miejsca. Myślę, że następnym razem będzie lepiej. Bardzo dziękuję mojemu teamowi, rodzinie, żonie i moim sponsorom.

 

Zmagania najmłodszych zawodników mogliśmy zobaczyć w Pucharze Hondy CBR 125, tutaj startuje przedstawicielka płci pięknej – Natalia Florek. Dzielna zawodniczka mimo, iż pierwszy wyścig na torze zakończył się dla niej upadkiem, nie poddała się. Ze swoimi mechanikami pół nocy reperowała motocykl i w niedzielę ponownie pojawiła się na polach przedstartowych meldując się na mecie na trzecim miejscu.

W sobotnich zmaganiach razem z młodymi adeptami dwóch kółek zobaczyć mogliśmy wcielającego się w rolę VIP-a Marcina Kałdowskiego. Marcin wywalczył sobie trzecie miejsce, przepuszczając tylko Krzysztofa Depta i Michała Stróżyckiego (A. Wielkopolski). Z uwagi na to, iż VIP nie wlicza się do klasyfikacji sezonu, trzecie miejsce przypadło Szymonowi Kaczmarkowi (A. Wielkopolski). W niedzielnym wyścigu przed Natalią na metę stawili się Wojciech Wróbel i Krzysiek.

Natalia Florek - wczorajszy wyścig był dla mnie stresujący, ponieważ źle ruszyłam, straciłam dużo pozycji, byłam chyba szósta, myślałam że pozostali zawodnicy depczą mi „po ogonie”, a tak naprawdę byli dosyć daleko za mną. Cały czas starałam się nadrobić stratę, niestety zbyt ambicjonalnie podeszłam do sprawy, przedobrzyłam i na wyjściu ze „Sławiniaka” zaliczyłam „glebę”. Pół nocy mechanicy pomagali mi składać uszkodzony motocykl, udało się i dzisiaj mogłam wystartować w kolejnym wyścigu. Dzielnie walczyłam o utrzymanie trzeciej pozycji z Szymonem Kaczmarkiem i Michałem Stróżyckim. W kolejnej rundzie postaram się zakończyć wyścig na lepszej pozycji. Od zawsze bardzo lubiłam motocykle, jeździłam wcześniej po szosach, parę razy byłam na treningach dla amatorów i postanowiłam spróbować swoich sił w prawdziwych wyścigach.

 

Niesprzyjająca aura sobotnich rozgrywek spowodowała, iż debiutujący Puchar Hondy Hornet zrezygnował z pierwszego wyścigu i na obejrzenie Hornet-ów trzeba było poczekać do niedzieli. Pierwsze zmagania wygrał zwycięzca zeszłorocznego Pucharu Hondy CBR 125 Jakub Sudoł, który w nagrodę otrzymał od Hondy możliwość startowania w tej nowej klasie. Drugi na metę przyjechał Jakub Tupajka, a trzeci Robert Frysiak. Gościem specjalnym pucharu został Mariusz Łowicki – dziennikarz Ścigacza.pl, uczestnik Pucharu GSX-R.

Łukasz Bończak organizator Pucharów Hondy Hornet i Hondy CBR 125 - CBR jak wiadomo dedykowana jest najmłodszym zawodnikom, dolny limit wieku wynosi 13 lat, średnia wieku wynosi obecnie 16 lat. W naszych szeregach startuje od tego roku młoda i ambitna zawodniczka Natalia Florek, która dzisiejsze zmagania ukończyła na trzecim miejscu. W Pucharze Hornet startują nieco starsi zawodnicy, są to już osoby pełnoletnie, średnia wieku oscyluje w granicach 23 lat. Z numerem 1 startuje Jakub Sudoł, który w zeszłym roku święcił triumfy w Pucharze CBR 125 wygrywając cały cykl. Nagrodą jest właśnie możliwość startów w Pucharze Horneta. W tej klasie mamy na chwilę obecną 6 zawodników, na 7 motocyklu startuje gość specjalny. W ten weekend z racji tego, że jeden wyścig został odwołany, wystartował tylko jeden VIP, był nim Mariusz Łowicki ze Ścigacza. Jako dziennikarz ma opisać swoje wrażenia, jakie dostarczył mu motocykl na którym jechał.

Nie jest to motocykl stricte sportowy, ale da się nim sportowo po torze jechać.

W Pucharze CBR-ki wczoraj gościem specjalnym był Marcin Kałdowski, po raz pierwszy gościł jako VIP w naszym pucharze. Zobaczymy kogo uda mi się namówić na kolejną rundę.

 

Dalszy ciąg motocyklowego serialu 2009 odbędzie się na czeskich torach w Brnie i Moście, a my zapraszamy już 30-31 maja na I Rundę Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski na Tor „Poznań”.